Opalenizna
Lato to czas, w którym nasza uroda domaga się tego, aby o nią zadbać. Czynności pielęgnujące ciało najlepiej rozpocząć jeszcze przed początkiem lata, żeby w razie pojawienia się słonecznych dni, być gotowym na odkrycie swojego ciała i zachwycenia wszystkich. Często najważniejszym dla kobiet elementem jest opalenizna. No i teraz pojawia się pytanie: sztuczna czy prawdziwa – która jest zdrowsza? Jak we wszystkich aspektach życia, tak i w kwestii dbania o urodę, należy zachować zdrowy rozsądek i zastosować “złoty środek”. W tej konkretnej sytuacji znaczy to tyle, co nie przesadzanie zarówno z opalenizną sztuczna, jak i naturalną. Głupotą jest, bowiem, smażenie się w solarium na 10- czy 12-minutowych sesjach. Lepiej dla naszej skóry i urody będzie pojawić się na solarium kilka razy na 3 czy 4 minuty. Unikniemy wtedy oparzeń, zaczerwienienia skóry i nienaturalnej, nagłej zamiany w “murzyna”. Zanim przyjdą gorące, letnie dni dobrze jest kilka razy odwiedzić solarium, by przygotować skórę na palące słońce. Jest to podwójnie dobre, bo po pierwsze można uniknąć oparzeń, a po drugie wystawiając swoje ciało po długiej zimie, zachwycić wszystkich lekką opalenizną i zadbanym ciałem. By osiągnąć ten sam stopień opalenizny na słońcu, trzeba oczywiście spędzić tam więcej czasu. W obydwu przypadkach jednak koniecznie trzeba posmarować skórę kremami do opalania, które posiadają wysokie filtry. To wprawdzie opóźni proces opalania, ale jest niezbędne dla ochrony i pielęgnacji urody. Pamiętajmy także o tym, by po opalaniu regularnie stosować natłuszczające i nawilżające balsamy do ciała, które będą zapobiegać wysuszaniu się skóry. Ludzie opalający się na plaży często, by umilić ten czas i ochłodzić ciało, zmaczają się wodą. Na pewno jest to sposób poradzenia sobie z upałem, jednak za każdym razem trzeba ponownie posmarować się kremem do opalania, by uniknąć oparzenia. Ostatnią kwestią jest fakt, że opalenizna optycznie wyszczupla, co na pewno przyczynia się do podkreślenia pięknej urody.